środa, 20 lutego 2013

Zabić, zniknąć, zapomnieć.

"Nie interesuje mnie kreowanie rzeczywistości zgodnie ze schematem, w którym dobro zawsze zwycięży a wszystkie niecne uczynki zostaną potępione." - to wypowiedź autora, z jednego z wywiadów po ukazaniu się książki. Tak, "Zabić, zniknąć, zapomnieć" to książka - o fascynującym tytule i nie mniej fascynującej treści. Pewien młody człowiek, ukształtowany przez dom dziecka, a więc chyba nie znający dokładnie różnicy między dobrem a złem, zastaje zaskoczony propozycją, której tak naprawdę odrzucić nie może. Bowiem ktoś już zaplanował jego przyszłość, a jego własne zdanie - nawet gdyby było inne - nie będzie w ogóle brane pod uwagę. Otóż nasz bohater musi - tak, właśnie musi - zostać płatnym zabójcą. I autor kreuje rzeczywistość - jednak zgodnie ze swoim motto - nie zupełnie zgodnie ze schematem. Zgodnie ze schematem spodziewać możnaby się zimnego drania, robota zaprogramowanego na zabijanie, kogoś bez uczuć, bez ludzkich emocji, bez własnych marzeń i pragnień.A jaki jest bohater tej powieści? Więcej nie powiem, żeby nie zdradzać fabuły - już wiecie, że ta książka nie jest zwykłym kryminałem, w którym wszystko jest poszufladkowane. Czy i tu zwycięży dobro, a zło zostanie ukarane? Czy i tu nasz bohater otrząśnie się ze swej niecnej przeszłości i powoli zacznie sobie na nowo układać życie? Czy znajdzie kogoś - kobietę - kto mu w tym pomoże? Oto okładka - intrygująca, jak i tytuł książki. A cóż to za ptak siedzi sobie za książką? Łabędź? Pelikan? Perkoz? I dlaczego umieściłam tam tę figurkę? Na to pytanie odpowie każdy, kto przeczyta książkę - zachęcam więc do lektury. Zachęcam także dlatego, że najnowsza powieść Jacka Skowrońskiego, jest świetnie napisana. Znam poprzednie książki tego autora - "Muchę" i "Był sobie złodziej". Każda trochę inna, choć tematyka podobna, "kryminalna". Ale każdą z tych książek mogę polecić z czystym sumieniem, bo każda jest bardzo dobra. Ta najnowsza - chyba najlepsza. A może twierdzę tak dlatego, że jestem świeżo po lekturze, a tamte już trochę zatarły mi się w pamięci? Wiem tylko, że każdą czytałam z zapartym tchem. Warto sięgnąć po tę książkę, trzeba tylko zarezerwować sobie odpowiednią ilość czasu, bo jak już zacznie się czytać, trudno się od niej oderwać. A zakończenie - cóż, przeczytajcie Państwo sami. Gorąco polecam.

1 komentarz:

jacek mielczarek pisze...

Oj fajnie że pani poleca książkę , na przedwiosenne wieczorki jak znalazł:)