sobota, 2 czerwca 2012

Starsza pani wnika

Tak, tak - wnika. Nie znika, jak u Hitchcocka. Wnika i to bardzo skutecznie. O wiele skuteczniej, przynajmniej na początku, od jej wnuka, który postanowił założyć i prowadzić prywatną agencję detektywistyczną, a jego babcia ... jego babcia ,musi mu w tym pomóc.
Tak się zaczyna najnowsza powieść Anny Fryczkowskiej. To Jej czwarta książka, ale drugi kryminał. Kryminał, w którym nie ma śledztwa policyjnego, nie ma fachowego dochodzenia, prowadzonego przez mniej lub bardziej doświadczonych śledczych. Jest natomiast śledztwo - tyle, że prowadzone przez amatorów, co nie znaczy, że jest mniej skuteczne. Powiedziałabym nawet, że jest bardziej skuteczne, także w sensie kary, która spada na przestępcę. Bo kara być musi, szczególnie, jeśli część śledztwa dotyczy morderstw popełnianych na kotach - a śledztwo prowadzą starsze panie, opiekujące się na podwórku tymi kotami. Jednak proszę nie myśleć, że to tylko taka tam sobie historyjka o nawiedzonych staruszkach i ich kociakach. Nie, nie, ludzki trup jest także - oczywiście nic o tym nie opowiem, żeby nie psuć przyjemności czytania. Zapewnię tylko, że morderca zostanie ujęty, do czego przyczynia się oczywiście starsze panie - główna bohaterka, Halina i jej przyjaciółki. Książka jest miła i zabawna, ale nie tylko. Momentami jest gorzka, szczególnie, jeśli czytelnik zechce wczuć się w główne bohaterki - nie heroiny przecudnej urody, a osoby prawie niewidzialne, bo... nieco przygarbione, z dużą ilością zmarszczek, z posiwiałymi włosami i grubymi okularami na nosie. Myślicie, że takie osoby już nie żyją? Snują się po świecie, jak zombie, zabierając miejsce i powietrze wszystkim młodym. Wszystko mają za złe i interesują się tylko swoimi pieskami oraz kotkami, jeśli je mają. A jeśli nie mają, dokarmiają te bezdomne, snujące się po podwórkach i roznoszących zarazki. Otóż nie, moi mili. Takie osoby też żyją, zapewniam. Też pragną przyjaźni i miłości, jak wszyscy. A przynajmniej kontaktu z innym człowiekiem, choćby w celu wspólnego pójścia do teatru. Czasami nawet potrafią zachować się jak nastolatki. I czasami nie tylko myślą o seksie. A od czasu do czasu przytrafia im się niesamowita przygoda - jak bohaterkom z powieści Anny Fryczkowskiej.I to przygoda kryminalna, ze szczęśliwym zakończeniem, które ma miejsce jedynie w wyniku działań naszych starszych pań. Jest też młody mężczyzna i dwie kobiety - ale ich perypetie wydają się drugorzędne wobec poczynań pani Haliny i Jej kompanii, choć wszystkie wątki oczywiście się splatają. Ostatnio mamy wysyp książek o starszych paniach. I właśnie takie bohaterki przedstawiają okładki omawianej książki. Na drugiej stronie - proszę:
"Drugie piętro" Andrzeja Gumulaka. Książka także o starszych paniach, ale inna w swej wymowie. Książka, którą właśnie czytam, z wypiekami - jest świetna - i o której opowiem niedługo. A na trzeciej stronie okładki - cóż, proszę:
Książka także o starszej pani, a właściwie o dwóch. O mojej pani Eustaszynie i jej sąsiadce, przemiłej pani Oleńce. Książka jeszcze inna od dwóch poprzednio tu opisanych (wydana w marcu 2012 r.). Tak więc nasz wspólny wydawca - Wydawnictwo Prószyński i S-ka - pożenił w tej książce wszystkie swoje starsze panie. I jeszcze jedno o książce "Starsza pani wnika". Otóż spotykamy tam - wprawdzie przez moment (a nawet dwa) znajomych z poprzedniej powieści Anny Fryczkowskiej, "Kobieta bez twarzy" - Hannę Cudny i jej syna, Maksa. Do tej pory nie wiem - i okropnie mnie to intryguje - czy Cudnych spotykamy przed ich wyjazdem na wieś, czy może po tym, jak jednak zdecydowali się z tej wsi wrócić.

5 komentarzy:

izusr pisze...

Ależ piękna dedykacja ;) Można tylko pozazdrościć! ;)

Teano pisze...

Myślę, że Cudnych spotykamy już po ich powrocie. o pierwsze mieszkają tam od niedawna, po drugie, na parterze. Pamiętasz? Wszystko zaczęło się od tego, że mieszkali zbyt wysoko. Bardzo się cieszę, że Starsza Pani już wnika w księgarniach, mam wielki sentyment do tej książki. Myślę też że Halina zaprzyjaźniłaby się z panią Eustaszyną ale z pewnością potwornie by się kłóciły ;) No, nie, wiem, pani Eustaszyna się nie kłoci. Ale Halina... No i ciekawa jestem bardzo czy pani Eustaszyna dałaby się namówić na kijki (bo na UTW z pewnością) (tu muszę się przyznać, że jeszcze jej przypadków nie skończyłam czytać, ale wcale nie dlatego, że mi się nie podobają - po prostu czas mnie zdradził, porzucił, wyszedł do kiosku i nie wrócił.

Dziewczyna z Alaski ;) pisze...

Właśnie skończyłam "Starszą panią.." a za panią Eustaszyną przepadam :D jak miło wśród blogów odkryć również Pani bloga :) Pozdrawiam serdecznie i czekam na nowe książki :D

Sosnowy blog pisze...

Jak mi miło czytać takie słowa o mojej ulubionej bohaterce! Pozdrawiam serdecznie - M.Ulatowska

Anonimowy pisze...

Sωeеt blog! I found it whilе ѕearching on
Υahoo News. Do yοu have any suggеstions on how to get listed in Yahoo
News? I've been trying for a while but I never seem to get there! Thanks

Also visit my web page: imprezy dla Firma